Składki ZUS - Aktualne i historyczne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Nie zapłaciłeś podatku, mandatu albo ZUS-u? Minister opublikuje Twoje dane w Internecie.

 

09/09/2014

urzad

Wystarczy 500 zł zaległości podatkowych, drobny mandat lub nieopłacenie jednej składki ZUS, aby znaleźć się w publicznym rejestrze dłużników. Rejestr będzie ogólnodostępny, a rząd zamierza udostępnić nasze dane... w Internecie.

 



Rząd przygotowuje nowe przepisy, które umożliwią publikowanie danych osobistych obywateli zalegających z płatnościami podatków, składek ZUS oraz innych danin publiczno-prawnych. W rejestrze znajdą się również osoby, które nie opłaciły grzywien i mandatów.

Co ciekawe, nad przepisami pracują dwa ministerstwa jednocześnie. Ministerstwo Finansów zamierza stworzyć własny Centralny Rejestr Dłużników. Dostęp do rejestru uzyskałby bezpłatnie każdy zainteresowany. Z kolei Ministerstwo Gospodarki zamierza wprowadzić przepisy, które umożliwią przekazywanie naszych danych do biur informacji gospodarczej. Tym samym osoby zalegające z podatkami, mandatami czy składkami ZUS zostaną zrównane z dłużnikami wobec banków a ich dane staną się dostępne w Internecie dla każdego.

Do rejestru będą automatycznie wpisywane osoby, które zalegają z zapłatą co najmniej 500 zł. W przypadku małych przedsiębiorców oznacza to, iż wystarczy zalegać z zapłatą jednomiesięcznej składki do ZUS (obecnie wynosi ona ponad 1000 zł).

Ustalenie kwoty granicznej na tak niskim poziomie, powoduje że już na "dzień dobry" do rejestru wpisanych zostało by aż 545 tysięcy osób zalegających obecnie z zapłatą podatków i ceł. W większości byłyby to osoby zalegające z kwotami stosunkowo niskimi, które jednak nie uniknęłyby publicznego ostracyzmu.

Podobne rejestry istnieją co prawda w niektórych krajach, przy czym kwoty powodujące wpis na taką "czarną listę" ustalane są zazwyczaj na dużo wyższym poziomie. Przykładowo na Słowacji, dłużnik podatkowy może zostać wpisany do rejestru dopiero wtedy, gdy zalega z płatnościami powyżej 17 tys. EUR co stanowi równowartość 72 tys. zł. Jak łatwo policzyć, w Polsce, ten "limit napiętnowania" ustalony został na poziomie 144 razy niższym.

O czym dowiedzą się nasi sąsiedzi, gdy już zdarzy nam się nie opłacić mandatu lub składki ZUS? Do ogólnodostępnego rejestru wpisywane będą takie dane jak: imię, nazwisko, PESEL, NIP, adres, nazwa firmy oraz dane podmiotu, wobec którego zalegamy z płatnością.

Komu najbardziej podoba się ten pomysł? Ręce z zadowolenia zacierają biura informacji gospodarczej, dla których pomysł rządu oznacza znaczne poszerzenie baz dłużników, a przez to dodatkowe dochody. Na alarm biją jednak organizacje zajmujące się ochroną praw obywatelskich. Fundacja Panoptykon ostrzega, iż:

"Stworzenie gigantycznej i dostępnej dla każdego bazy danych o dłużnikach ogranicza prawo do prywatności, więc powinno być bardzo szczegółowo uzasadnione. Ministerstwo nie przeprowadziło jednak szczegółowej analizy zagrożeń dla praw obywatelskich, które mogą wiązać się z utworzeniem rejestru."

Przed rejestrem ostrzega również generalny inspektor ochrony danych osobowych, twierdząc iż:

"Ujawnianie w internecie szczegółów rejestru dłużników skarbu państwa jest porównywalne do wytatuowania komuś na czole, że jest dłużnikiem."

Co ciekawe, o ile w innych przypadkach rządowi zazwyczaj nie zależy na specjalnie szybkim uchwalaniu skutecznego prawa, o tyle w tym przypadku wydaje się, iż nowe przepisy "przepychane" są w trybie nadzwyczajnym. Generalny inspektor ochrony danych osobowych zauważył, iż jego urząd otrzymał nowe przepisy do zaopiniowania w sierpniu, w szczycie sezonu urlopowego. Na zaopiniowanie tak ważnego aktu prawnego dostał... 7 dni.


Zobacz również:  Rejestracja firmy za granicą
  Fiskus sporządził czarną listę podatników
  Skarbówka: Dokumenty będziemy przechowywać aż przez 10 lat
   
Powered by Web Agency
 

Chcesz otrzymywać bieżące informacje na ten temat?

Zamów nasz biuletyn:


Chcesz być na bieżąco

 w tym temacie?

Zamów nasz biuletyn:





Sonda

Czy płacił(a)byś ponad 1000 zł do ZUS, gdyby składki te były dobrowolne?