Składki ZUS - Aktualne i historyczne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Ustawa śmieciowa: Dlaczego opłaty za śmieci muszą wzrosnąć kilkukrotnie?

 

10/06/2013

smieci

Wchodzi w życie ustawa śmieciowa. Nowe przepisy spowodują kilkukrotny wzrost opłat za wywóz śmieci. Drastyczne podwyżki dotkną przede wszystkim mieszkańców budynków wielomieszkaniowych. Dlaczego?

 


"Za wywóz śmieci płaciłem dotychczas 14 zł miesięcznie. Od lipca zapłacę 80 zł za każdy miesiąc. Tak działa nowa ustawa śmieciowa." To jedna z wielu tysięcy wypowiedzi rozgoryczonych mieszkańców polskich miast, którzy po wprowadzeniu nowych przepisów, zapłacą kilka razy więcej za wywóz śmieci. Dlaczego doszło do tak dużych podwyżek?

 

Ustawa śmieciowa będzie nas drogo kosztować

Znowelizowana ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, czyli tzw. ustawa śmieciowa wchodzi w życie z dniem 1 lipca 2013 r. Od tego dnia to gmina będzie miała obowiązek podpisania umowy z firmą wywozową.

Do tej pory zarówno wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe, jak i właściciele domów jednorodzinnych samodzielnie dbali o wywóz śmieci, podpisując indywidualne umowy z firmami zajmującymi się wywozem odpadów. Stawka za wywóz śmieci była w takim przypadku indywidualnie negocjowana pomiędzy firmą wywozową a klientem. Spółdzielnia lub właściciel domu płacili umówioną kwotę, a firma wywoziła odpady. Co ważne, stawka uzależniona była zawsze od ilości wywożonych śmieci. Im więcej śmieci produkowaliśmy, tym więcej płaciliśmy za ich wywóz.

Według nowych przepisów, wspólnoty, spółdzielnie i właściciele domów nie będą już zawierali umów na wywóz śmieci. Jedynym bowiem podmiotem odpowiedzialnym za wywóz śmieci będzie gmina. To właśnie gmina będzie zobowiązana do podpisania umowy z firmą wywożącą śmieci i do finansowego rozliczenia się z tą firmą. Czy to oznacza że mieszkańcy nie będą już płacić za wywóz śmieci? Wręcz przeciwnie. Kosztami wywozu śmieci gmina obciąży mieszkańców.

Można więc powiedzieć: W czym problem? Te same firmy. Ta sama usługa wywozu śmieci. Te same śmieci. Ta sama ilość. Ta sama powinna być więc opłata ponoszona przez mieszkańców. W rzeczywistości okazuje się jednak, że w zdecydowanej większości przypadków opłaty za wywóz śmieci wzrosną aż kilkukrotnie. Jak to możliwe?

 

Wszyscy zapłacą tyle samo

Ustawa zakłada, że koszt wywozu śmieci, jaki ma ponieść właściciel domu lub mieszkania, będzie ustalany przez gminę według jednej z trzech metod. Gmina może wybrać metodę i ustalić że opłata za śmieci, jaką obciąży właściciela, będzie zależeć od:

  • powierzchni mieszkania,
  • ilości osób zamieszkałych w lokalu,
  • ilości wody zużytej w lokalu lub
  • zostanie ustalona ryczałtem za każdy lokal w jednakowej wysokości.

Większość gmin zdecydowała się na metodę opartą na ilości osób w lokalu lub jedną stawkę ryczałtową od lokalu. Należy jednak zauważyć, iż żadna z tych metod nie gwarantuje naliczania opłat proporcjonalnie do ilości rzeczywiście wytworzonych śmieci.

Co więcej, pod rządami nowej ustawy, przy jednakowych warunkach (ta sama ilość osób, ta sama powierzchnia) zapłacimy jednakową stawkę, niezależnie od tego czy mieszkamy w budynku wielomieszkaniowym czy w domu jednorodzinnym.

Tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Do tej pory, w sytuacji gdy stawki były ustalane na zasadach rynkowych, firma wywozowa ustalała inną stawkę za wywóz kontenera stojącego na dobrze skomunikowanym osiedlu w dużym mieście i zupełnie inną stawkę za wywóz takiego samego kontenera, który musiała odebrać spod domu jednorodzinnego stojącego na uboczu, 15 km za miastem, do którego prowadzi wyboista, polna droga.

W tym pierwszym przypadku śmieciarka podjeżdża pod blok i "obsługuje" jednorazowo kilka kontenerów stojących przy bloku. Następnie, po 5 minutach podjeżdża 100 metrów dalej do kolejnego bloku i znów zsypuje śmieci z kilku kontenerów. W ten sposób w ciągu 10 minut jest w stanie zgarnąć śmieci wytworzone przez kilkuset, czasem nawet 1000 mieszkańców miasta.

W drugim przypadku sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Do każdego domu, w którym mieszka 3-5 osób, śmieciarka podjeżdża osobno. Za każdym razem pracownik firmy wysiada z samochodu i indywidualnie obsługuje kontener przynależny do każdego domu. Nawet w przypadku zwartego osiedla domów jednorodzinnych, obsłużenie 1000 mieszkańców zajmie śmieciarce cały dzień. Nie mówiąc już o domach zlokalizowanych głęboko w polu, gdzie dla każdego z osobna należy poświęcić dodatkowy czas na dojazd.

Oczywistym jest więc fakt, iż stawki za wywóz śmieci (w przeliczeniu na jednego mieszkańca) ustalane dla domów jednorodzinnych były drastycznie wyższe od tych ustalanych dla spółdzielni mieszkaniowych. W przypadku dużych spółdzielni jednostkowy koszt wywozu był bowiem wielokrotnie niższy niż w przypadku domów jednorodzinnych. To z kolei przekładało się na wyraźną różnicę w stawkach za opłatę dla obu rodzajów nieruchomości. Jak jest teraz?

Nowa ustawa śmieciowa zrównuje wszystkich do jednego poziomu. Od lipca wszyscy zapłacą jednakowo. Jeżeli gmina przyjęła metodę "od gospodarstwa domowego", to identyczną opłatę poniesie właściciel domu położonego na obrzeżach miasta, jak i właściciel mieszkania w 15-piętrowym bloku ze zsypem. Sytuacja praktycznie nie różni się w przypadku, gdy gmina przyjęła metodę "od ilości osób w lokalu". Tę samą opłatę bowiem zapłaci 4-osobowa rodzina mieszkająca w domu oraz 4-osobowa rodzina mieszkająca w 50-metrowym mieszkaniu w wieżowcu.

Powyższe przykłady pokazują więc wyraźnie, iż rzeczywiste koszty wywozu śmieci nie rozkładają się równomiernie na różne typy nieruchomości. Wysokość opłat ustalana na rynku powinna zależeć od tych rzeczywistych kosztów. Jednak ustawa śmieciowa zrównuje opłaty dla wszystkich, niezależnie od tego w jakim miejscu zamieszkują i jakie koszty generowane są przy tym po stronie firmy wywozowej.

Co oznacza takie "wyrównanie"? Wprowadzenie sztucznej równości zawsze oznacza jedno: Pewna grupa osób (zazwyczaj większa) płaci z własnej kieszeni za przywileje innej grupy osób (zazwyczaj mniejszej). Tak jest i w tym przypadku. Wskutek przyjęcia takiego mechanizmu, mieszkańcy budynków wielomieszkaniowych dołożą się do kosztów wywozu śmieci generowanych przez domy jednorodzinne. W tej sytuacji nie mogą już dziwić gigantyczne podwyżki opłat w przypadku mieszkańców bloków.

 

Czekają nas dalsze wzrosty opłat

To jednak nie koniec tych kuriozalnych podwyżek. Musimy bowiem pamiętać, iż jednostkowe stawki opłat, jakie ustaliły gminy, opierają się na pewnych założeniach. A założenia te były od samego początku błędne. Wiele gmin przyjęło bowiem metodę która uzależnia opłatę za śmieci od ilości osób zamieszkałych w lokalu.

Jak ustalana jest taka stawka na osobę? Otóż gmina (miasto) szacuje łączny koszt wywozu śmieci a następnie dzieli go przez ilość mieszkańców gminy (miasta). Ilość mieszkańców, którą uwzględnia się w tych rachubach, gmina szacuje najczęściej na podstawie danych meldunkowych. W ten sposób gmina otrzymuje stawkę na jednego mieszkańca w wysokości np. 20 zł.

Dopiero później, właściciele wszystkich lokali w mieście zobowiązani są do wypełnienia tzw. deklaracji śmieciowych, w których deklarują ile osób zamieszkuje ich lokal. W sytuacji tak ogromnych podwyżek, wielu ludzi, chcąc ograniczyć koszty eksploatacji mieszkania, zaniża ilość zamieszkałych osób, czasem bardzo znacznie. W tej sytuacji okazuje się, iż według deklaracji, w mieście zamieszkuje dwa razy mniej ludzi, niż jest tam zameldowanych.

Doskonałym przykładem jest tu Warszawa, gdzie, po spłynięciu wszystkich deklaracji śmieciowych, okazało się, iż stolicę zamieszkuje jedynie... 600 tysięcy ludzi. W rzeczywistości Warszawę zamieszkuje ok. 2,5 mln osób, tak więc wszelkie kalkulacje odnośnie opłaty śmieciowej nie są warte funta kłaków. Przy tej ilości osób płacących za wywóz śmieci, miasto nie zrealizuje nawet 1/4 przychodów zaplanowanych z tego tytułu w budżecie. A jeśli nie zrealizuje, to będzie musiało podwyższyć stawkę. W tym przypadku podwyższyć aż 4-krotnie.

Oczywiście kolejna podwyżka spowoduje kolejne zaniżenie ilości mieszkańców (ci, którzy nie zaniżyli ilości przy pierwszej deklaracji, nie wytrzymają tak wysokiej stawki i skorygują w dół swoje deklaracje). Kolejne zaniżenie ilości mieszkańców spowoduje konieczność kolejnej podwyżki... I w ten oto sposób  wplątaliśmy się w spiralę niekończących się podwyżek.

 

Nowi urzędnicy, nowe koszty

Opisany powyżej mechanizm jest najprawdopodobniej głównym motorem podwyżek. Ale nie jedynym. Uchwalenie nowej ustawy śmieciowej przyczyniło się bowiem do kolejnej fali rozrostu biurokracji.

Do tej pory wywóz śmieci odbywał się na podstawie wolnorynkowych umów pomiędzy firmą a klientem i nie potrzeba tu było ingerencji żadnego urzędnika. Obecnie wszelkie kontrakty z firmami wywozowymi przejęła gmina. Aby "podołać" temu zadaniu gminy tworzą specjalne wydziały, zatrudniając dziesiątki nowych urzędników oraz powołują nowe spółki miejskie. To oznacza miliony złotych rocznie wydatkowane na dodatkowe urzędnicze pensje. Te pensje i inne koszty administracyjne, które powstaną przy okazji, sfinansujemy my wszyscy, w opłatach za wywóz śmieci.

 

Ograniczenie konkurencji

Ilość urzędników będzie z całą pewnością rosła. Spadać natomiast będzie ilość firm wywozowych i konkurencja pomiędzy nimi.

Do tej pory klientami firm wywozowych w danym mieście były tysiące różnych, indywidualnych podmiotów (właściciele domów, spółdzielnie, wspólnoty mieszkaniowe). Wielość klientów przekładała się na wielość firm ich obsługujących. To z kolei przekładało się na doskonałą konkurencję na tym rynku i kształtowanie się cen na niskim, rynkowym poziomie.

W obecnym stanie prawnym klient będzie tylko jeden: gmina. Teraz to urzędnicy wybiorą firmę, która będzie zajmowała się wywozem naszych śmieci. Oczywiście mogą wybrać więcej niż jedną firmę, ale nie muszą. Kryteria wyboru firmy będą zapewne typowo urzędnicze. Wielu ekspertów od początku wskazywało, iż ustawa śmieciowa spowoduje wyeliminowanie z rynku mniejszych firm. Gminy będą faworyzowały, z różnych względów, duże zagraniczne koncerny. To spowoduje upadek lokalnych polskich przedsiębiorstw wywozowych, które w warunkach wolnego rynku doskonale radziły sobie z konkurencją dużych zagranicznych konkurentów. Ich upadek spowoduje zawężenie rynku, jego lokalną monopolizację i w efekcie wzrost cen.

Sposób wyłaniania firm w publicznych przetargach oraz to, jaki ma to wpływ na ostateczną cenę mogliśmy obserwować ostatnio chociażby przy okazji kolejnych afer związanych z budową autostrad. Urzędnicy, wydając cudze pieniądze, nie liczą się z kosztami. Jakie mamy powody aby przypuszczać, że tym razem będzie inaczej?   

Zobacz również:  Rejestracja firmy za granicą

Za leczenie zapłacimy z własnej kieszeni

Armia urzędników rośnie. I żąda więcej pieniędzy.
Powered by Web Agency
 

Chcesz otrzymywać bieżące informacje na ten temat?

Zamów nasz biuletyn:


Chcesz być na bieżąco

 w tym temacie?

Zamów nasz biuletyn:





Sonda

Czy płacił(a)byś ponad 1000 zł do ZUS, gdyby składki te były dobrowolne?