Składki ZUS - Aktualne i historyczne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Minął rok od kontroli NIK. Rząd wciąż utajnia raport o ZUS.

 

07/07/2015

zus-duzy

Rok temu do ZUS wkroczyli funkcjonariusze NIK i CBA. Rząd sporządził wtedy raport o sytuacji w ZUS. Do dziś raport ten pozostaje tajny. Co ukrywa przed nami rząd?

 



Przypomnijmy, iż rządowy raport o ZUS powstał w zeszłym roku w odpowiedzi na zarzuty kierowane pod adresem ZUS ze strony Najwyższej Izby Kontroli. Kontrolerzy NIK wykazali wówczas szereg nieprawidłowości i nadużyć mogących wskazywać m.in. na ustawianie przetargów w ZUS. Chodziło o setki milionów złotych.

Pierwszy zarzut NIK dotyczył sposobu, w jaki ZUS wydał 650 mln zł na obsługę centrum komputerowego (szczegóły tutaj). Okazało się bowiem, iż ZUS nie ogłosił w tym celu żadnego przetargu a wykonawca (firma Asseco) został wybrany z wolnej ręki.

Po kontroli przeprowadzonej przez Urząd Zamówień Publicznych, kolejną umowę ZUS podpisał już w wyniku przetargu. Przetarg jednak wygrała ponownie firma... Asseco. Najwyższa Izba Kontroli ujawniła wówczas, iż przetarg był skonstruowany w taki sposób, aby mogła go wygrać tylko jedna firma. ZUS wyznaczył bowiem nierealny termin na zapoznanie się z dokumentacją systemu składającą się z 10 tysięcy różnego rodzaju dokumentów. Celowe wyznaczenie tak krótkiego terminu w sposób oczywisty eliminowało z przetargu wszystkie potencjalnie zainteresowane firmy. Wyjątek stanowiła jedynie firma Asseco, która dokumentację tę znała z poprzednich zleceń. Według NIK, takie ustawienie przetargu "prowadziło wprost do wyboru dotychczasowego wykonawcy". W rezultacie podjętych przez ZUS działań, do przetargu przystąpiła tylko jedna firma - Asseco (o szczegółach pisaliśmy tutaj).

To jednak nie wszystko. Kontrolerzy NIK odkryli bowiem, iż pracownicy ZUS odpowiedzialni za wybór wykonawcy, pozostawali w bliskich relacjach z przedstawicielami firmy Asseco. Wspomniani pracownicy ZUS oraz dwaj przedstawiciele Asseco zasiadali bowiem razem w radzie nadzorczej pewnej fundacji. W tej samej radzie zasiadał również... naczelnik Urzędu Zamówień Publicznych.

Po opublikowaniu raportu NIK, do siedziby ZUS wkroczyli funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

To jednak nie koniec. Kolejne zarzuty NIK dotyczyły bowiem samego funkcjonowania systemu informatycznego, którego dotyczyły opisywane przetargi. Okazało się bowiem, iż pomimo wydania kilku miliardów złotych, system ten na wielu płaszczyznach po prostu nie funkcjonuje.

Kontrola NIK wykazała, iż system informatyczny ZUS nie potrafi policzyć zadłużenia dla poszczególnych firm. W tym celu, pracownicy ZUS musieli opierać się na dokumentacji papierowej, gdyż odpowiednich danych nie było w systemie informatycznym. Działo się tak pomimo faktu, iż płatnicy już od wielu lat mają obowiązek przekazywania deklaracji do ZUS w formie elektronicznej. NIK ujawnił, iż sytuacja taka miała miejsce przez 13 lat, czyli od momentu wprowadzenia reformy emerytalnej. (Szczegóły tutaj)

W odpowiedzi na zarzuty przedstawione przez NIK, swojej obrony podjął się nie tylko sam ZUS, lecz również rząd. W celu wyjaśnienia rzeczywistej sytuacji panującej w ZUS, kolejną kontrolę w instytucji przeprowadziła więc Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Wynikiem tych prac miał być raport, który miał wyjaśnić opinii publicznej napiętrzające się wokół ZUS kontrowersje. Jednak po przeprowadzeniu rządowej kontroli i sporządzeniu obiecanego raportu, dokument ten został... utajniony. Co więcej, członkowie rady nadzorczej ZUS, którzy zapoznali się z raportem rządowym, otrzymali zakaz udzielania informacji o nim.

Od tych wydarzeń minął prawie rok. Raport zaś wciąż pozostaje tajny, a rząd nie ma zamiaru do niego wracać. Dlaczego?

Osobą, która wiedziała potencjalnie najwięcej o sytuacji panującej w ZUS, był wieloletni prezes tej instytucji - Zbigniew Derdziuk. Ten jednak, kilka miesięcy temu podał się do dymisji. Zgodnie z oficjalnym komunikatem, dymisja nie miała rzekomo związku z przetaczającymi się przez ZUS aferami. Odchodząc ze stanowiska, prezes ZUS poinformował tylko, że:

"Swoją misję w ZUS uważam za wypełnioną, a cele, które sobie postawiłem, za zrealizowane."

Trochę dziwnym jednak może się wydawać fakt, iż to "wypełnienie misji" prezes poczuł akurat w momencie najgorętszych afer trawiących kierowaną przez niego instytucję oraz bezpośrednio po przeprowadzeniu rządowej kontroli i utajnieniu rządowego raportu.

Przypomnijmy również, iż do dnia dzisiejszego nie wybrano nowego prezesa ZUS. Stało się tak, pomimo przeprowadzenia konkursu na prezesa. Nieszczęśliwie dla rządzących, w konkursie tym, jedyną kandydatką, która przeszła testy pisemne okazała się osoba niezwiązana z ZUS. Kandydatka ta jednocześnie zapowiedziała przeprowadzenie porządków w strukturach ZUS oraz "wyciągnięcie trupów z szaf". Nic więc dziwnego, że musiała oblać test ustny.

Szefostwo ZUS w porozumieniu z rządem doszło zapewne do wniosku, iż w tym gorącym dla ZUS okresie nie należy dopuszczać do tajemnic ZUS nikogo z zewnątrz. I tak też się stało. Już od ponad 3 miesięcy pełniącym obowiązki prezesa jest... prawa ręka Zbigniewa Derdziuka - wiceprezes ZUS, Elżbieta Łopacińska.

Póki co, ZUS-owi nie grozi więc publiczne ujawnienie faktów zawartych w raporcie. Pani wiceprezes jest najwyraźniej bardzo dobrym powiernikiem tajemnic ZUS-u, gdyż członkowie Rady Nadzorczej ZUS (mianowani przez ministra) już po trzech miesiącach wykonywania przez nią obowiązków, postanowili przyznać jej nagrodę pieniężną w wysokości... 28 500 zł (oprócz stałej miesięcznej pensji w wysokości 20 000 zł).

W tej sytuacji całkiem nowego sensu nabierają słowa Zbigniewa Derdziuka, wypowiedziane w dniu złożenia dymisji. A powiedział on krótko:

"ZUS to emanacja naszego państwa."

O tym zaś, czym jest to państwo, z całą dosadnością wypowiedział się już Minister Spraw Wewnętrznych, Bartłomiej Sienkiewicz (tutaj). 

Zobacz również:  Rejestracja firmy za granicą
  Urzędnicy ZUS udzielają porad... w Palermo na Sycylii
  ZUS roztrwonił 210 mln zł na premie dla swoich pracowników
   
Powered by Web Agency
 

Chcesz otrzymywać bieżące informacje na ten temat?

Zamów nasz biuletyn:


Chcesz być na bieżąco

 w tym temacie?

Zamów nasz biuletyn:





Sonda

Czy płacił(a)byś ponad 1000 zł do ZUS, gdyby składki te były dobrowolne?