Składki ZUS - Aktualne i historyczne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Wyższe składki ZUS zapłaci tylko 15% firm

 

17/03/2014

zus

Przedsiębiorcy zapowiadają, że nie podporządkują się planom rządu i nie zapłacą podwyższonych składek ZUS od umów zlecenia. W jaki sposób zamierzają ominąć nowe przepisy?

 




Nowelizacja ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych zakłada oskładkowanie wszystkich umów zlecenia.

Przypomnijmy, iż do tej pory obowiązkowemu ozusowaniu podlegała jedynie pierwsza umowa zleceniobiorcy. Druga i kolejne umowy nie były obciążone składkami ZUS. Dzięki temu, firmy mogły zaoferować zleceniobiorcom duże wyższe wynagrodzenie netto wypłacane do ręki. Po wejściu w życie nowych przepisów taka możliwość przestanie istnieć i wszystkie umowy zlecenia podlegać będą oskładkowaniu. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.

Z oficjalnych komunikatów rządu nie wynika, jakoby zmiany te podporządkowane były łataniu olbrzymiej dziury w kasie ZUS. Formalnie więc, rząd dba o dobro pracowników, którym, jak twierdzi, należy się w przyszłości godna emerytura z ZUS. Dlatego lwią częśc wynagrodzenia, którą pracownicy do tej pory otrzymywali do ręki, rząd postanowił podarować ZUS-owi.

W tej sytuacji mogą ziścić się dwa zasadnicze scenariusze. Przedsiębiorca może bowiem:

  • wypłacać zleceniobiorcy kwotę netto wynagrodzenia (pensja do ręki) na niezmienionym poziomie, biorąc na siebie koszt dodatkowych składek ZUS, a więc zwiększając koszty zatrudnienia po stronie firmy albo

  • zachować na niezmienionym poziomie koszt firmy, co w przypadku wyższych składek ZUS wiąże się z wypłatą niższego wynagrodzenia netto dla pracownika. Dotychczasową pensją pracownik będzie musiał bowiem podzielić się z ZUS-em.

Rzecz jasna, większości firm nie stać będzie na takie natychmiastowe, skokowe zwiększenie kosztów jak w wariancie pierwszym. W szczególności zaś, okaże się to niemożliwe w przypadku umów długoterminowych, w przypadku których firmy założyły koszty na określonym poziomie na długi czas naprzód.

Logicznym wydaje się więc, iż firmy broniąc dotychczasowego poziomu kosztów, a jednocześnie będąc zmuszonymi do poniesienia dodatkowych danin na rzecz ZUS, zdecydują się na obniżenie płac netto. To drugie rozwiązanie spowoduje jednak olbrzymie niezadowolenie po stronie pracowników zatrudnionych na podstawie umów zlecenia.

Jak pogodzić zatem interes przedsiębiorcy (który nie zamierza zwiększać kosztów) i pracownika, który nie godzi się na obniżenie wypłacanej mu pensji? Odpowiedź wydaje się oczywista: firmy w porozumieniu ze zleceniobiorcami zaczną stosować metody nielegalne i "półlegalne".

Wnioski te potwierdzają badania przeprowadzone na zlecenie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. W badaniu tym właściciele małych i średnich firm zapytani zostali o to, co zrobią po ozusowaniu umów zlecenia.

Jedynie 15% przedsiębiorców odpowiedziało, iż podporządkują się nowym przepisom i będą płacić wyższe składki według zaleceń rządu. Co postanowili pozostali przedsiębiorcy?

  • 14% firm - zwolni pracowników dotychczas zatrudnionych na umowy zlecenia,
  • 13% firm - zapłaci dotychczasowym pracownikom "w gotówce",
  • 33% firm - nie będzie już więcej korzystać z umów zlecenia,
  • 25% firm - jeszcze nie wie co zrobi.

wykres-umowa-zlecenie

Co to oznacza w praktyce? Aż 14% firm zwolni pracowników, co przyczyni się do zwiększenia bezrobocia. Kolejne 13% przedsiębiorców zapłaci pracownikom "w gotówce", co oznacza zatrudnienie pracowników na czarno i powiększenie szarej strefy. Łącznie więc co najmniej 27% dotychczasowych zleceniodawców wyjdzie "poza system" i od tej pory nie zapłaci do budżetu państwa ani grosza - łącznie z podatkiem dochodowym i składką zdrowotną, które do tej pory jednak płacone być musiały.

Pozostałe 33% firm deklaruje w sposób enigmatyczny, iż zrezygnuje z umów zlecenia. Co to tak naprawdę oznacza? W domyśle może oznaczać zastosowanie jednej z dwóch poprzednich opcji (zwolnienia lub szara strefa) albo... przejście na inną formę zatrudnienia, która ponownie pozwoli uniknąć obowiązkowego ZUS-u.

W tym kontekście szczególnie zwraca uwagę stwierdzenie prezesa ZPP, który uważa, iż po wprowadzeniu nowych przepisów będziemy mieli do czynienia z wylewem noworejestrowanych działalności gospodarczych. Osoby, które do tej pory pracowały na umowach cywilnoprawnych, zaczną wykonywać te same zlecenia w ramach otwieranych mikro-firm. Dzięki temu przez pierwsze dwa lata zapłacą obniżone składki ZUS z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej. Te składki wynoszą obecnie 431 zł (łącznie ze składką zdrowotną) i w wielu przypadkach pozwolą uniknąć dodatkowych kosztów, jakie przewidział rząd dla umów zlecenia.

Co zatem pozostanie z planów rządu za kilka miesięcy? Zamiast zakładanych, zwiększonych wpływów do ZUS z tytułu dodatkowych składek, rząd obudzi się z przysłowiową "ręką w nocniku", dokładnie tak samo jak po podwyższeniu akcyzy (skutek: spadek wpływów budżetowych z akcyzy) czy po podwyżce VAT (skutek: spadek wpływów budżetowych z VAT). Dodatkowo przybędzie bezrobotnych, którym zapewnić będzie trzeba zasiłki i opłacenie składek ZUS z budżetu państwa.

Na pocieszenie jednak rząd ogłosi dumnie z ekranów telewizorów, że oto dzięki przemyślanej polityce gospodarczej, Polacy... masowo rejestrują jednoosobowe firmy. Wzrostowe statystyki obiegną wszystkie media i oto okaże się, że jesteśmy najbardziej przedsiębiorczym narodem świata... Tak, w istocie, chęć uniknięcia wyrzucania pieniędzy do ZUS jest niewątpliwie jednym z objawów przedsiębiorczości... 

Zobacz również:  Rejestracja firmy za granicą
  Składki ZUS rosną szybciej niż emerytury
  ZUS wydał ponad miliard złotych na nagrody dla urzędników
   
Powered by Web Agency
 

Chcesz otrzymywać bieżące informacje na ten temat?

Zamów nasz biuletyn:


Chcesz być na bieżąco

 w tym temacie?

Zamów nasz biuletyn:





Sonda

Czy płacił(a)byś ponad 1000 zł do ZUS, gdyby składki te były dobrowolne?