Składki ZUS - Aktualne i historyczne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Małe firmy zyskają na reformie podatków

 

25/10/2016

urzad-skarbowy-very-big

Informacje o podwyższeniu podatków dla przedsiębiorców okazały się przedwczesne. Kolejni ministrowie rządu Beaty Szydło sprzeciwiają się bowiem podnoszeniu danin dla osób prowadzących działalność gospodarczą.

 



W ciągu ostatnich kilku tygodni media zdominowane zostały doniesieniami na temat możliwych skutków nadchodzącej reformy podatkowej. I choć tak naprawdę nie znamy jeszcze ani projektu ustawy, ani nawet podstawowych założeń do planowanych zmian, to całą Polskę obiegły dziesiątki teorii na temat możliwych negatywnych skutków reformy. Co tak naprawdę wiemy na pewno?

Pewnikiem jest, i co potwierdził w ostatnich dniach rzecznik rządu, że reforma podatkowa jest przesądzona. Według słów rzecznika, pewne jest również to, iż zostanie wprowadzona jednolita danina, zawierająca w sobie podatek dochodowy i składki ZUS (szczegóły opisywaliśmy tutaj).

Mocno przesadzone wydają się jednak krzykliwe doniesienia medialne informujące nas w alarmistycznym tonie o znacznym podwyższeniu danin dla przedsiębiorców i pogorszeniu warunków prowadzenia działalności gospodarczej.

Jak wskazuje ekspert podatkowy Klubu Jagiellońskiego Radosław Piekarz, nawet gdyby spełniły się czarne (choć nie potwierdzone przez rząd) scenariusze medialne, to zdecydowana większość małych przedsiębiorców może jednak spać spokojnie. Nawet bowiem w tych najbardziej pesymistycznych scenariuszach, małe firmy nie stracą na reformie, ale na niej zyskają.

Media snujące katastroficzne wizje pomijają bowiem fakt, iż przedsiębiorcy o rocznych dochodach nie przekraczających 90 tys. zł zapłaciliby podatki niższe niż obecnie. Obniżenie ryczałtowego ZUS-u z 1200 zł do 500 zł nie może bowiem tym najmniejszym firmom w żaden sposób zaszkodzić (pisaliśmy o tym tutaj).

Pozostaje zatem kwestia firm o dochodach wyższych, niż wspomniane 90 tys. zł rocznie. Czy z tego wynika, że tacy przedsiębiorcy na reformie stracą? Takie wnioski również wydają się przedwczesne. Nie tylko dlatego, że nie znamy jeszcze stawek podatkowych, ani progów dochodowych, które decydowałyby o zastosowaniu takiej a nie innej stawki. Informacje są przesadzone również dlatego, iż opierają się na wypowiedziach osób, które w rzeczywistości nie mają wpływu na ostateczny kształt systemu podatkowego.

Wszystkie doniesienia medialne w tym temacie opierały się bowiem na wypowiedziach dwóch osób. Pierwszą z nich był szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, Henryk Kowalczyk. Drugą zaś - główny ekonomista ZUS, Paweł Wojciechowski. Obie te osoby biorą, co prawda, udział w pracach nad nowym systemem podatkowym, lecz żadna z nich nie dysponuje realną władzą właściwą do podejmowania decyzji w tej kwestii.

Kto zatem taką władzę posiada? W zasadzie tylko jedna osoba. Tą osobą jest nowy "superminister" Mateusz Morawiecki, który kieruje obecnie nie tylko Ministerstwem Rozwoju, ale również Ministerstwem Finansów i - co być może najważniejsze - przewodniczy także Komitetowi Ekonomicznemu Rady Ministrów. Należy przy tym podkreślić, iż obecnie żaden rządowy projekt gospodarczy nie może ujrzeć światła dziennego bez akceptacji szefa tegoż Komitetu, czyli właśnie ministra Morawieckiego.

Przed podjęciem jakichkolwiek rozważań na temat pozytywnych czy też negatywnych skutków nowego systemu podatkowego, należałoby więc ustalić, jakie zdanie w materii obciążeń podatkowych dla przedsiębiorców ma minister Morawiecki. I w tym momencie wszelkie katastroficzne wizje, którymi straszy się przedsiębiorców, mogą zupełnie stracić na znaczeniu.

Co prawda minister Morawiecki, z natury powściągliwy w słowach, nie zajął jak dotychczas oficjalnego stanowiska w tej sprawie, ale na podstawie dotychczasowych jego działań i długoterminowych założeń jego Planu, możemy wywnioskować, w którą stroną pójdzie jego decyzja.

Przypomnijmy, iż Plan Morawieckiego zakłada znaczne zwiększenie poziomu oszczędności Polaków. Oszczędności te obecnie znajdują się bowiem na katastrofalnie niskim poziomie i wynoszą zaledwie 2,2% PKB. Dla porównania, Czesi dysponują oszczędnościami na poziomie 6,5% PKB, a Niemcy - 11% PKB. Plan Morawieckiego zakłada zatem zwiększenie oszczędności Polaków do 5% PKB do roku 2030.

Podwyższenie podatków dla najlepiej zarabiających przedsiębiorców oznaczałoby zaprzeczenie tym planom. Mniejsze podatki, a co za tym idzie, wyższe dochody w przypadku najmniej zarabiających, nie przyczyniają się bowiem do wzrostu oszczędności, a jedynie do wzrostu konsumpcji. Oszczędności natomiast akumulowane są w większości przez klasę średnią, a więc przez osoby zarabiające więcej niż przeciętnie. Podwyższenie danin tej grupie podatników oznaczałoby zatem zmniejszenie ich dochodów, a w konsekwencji zmniejszenie zdolności oszczędzania. Czy minister Morawiecki zrezygnuje ze swoich planów po to tylko, aby wdrożyć w życie autorskie pomysły panów Kowalczyka i Wojciechowskiego?

W tym kontekście warto również przypomnieć, iż przed kilkoma dniami minister Morawiecki ogłosił wdrożenie pakietu "100 zmian" na rzecz przedsiębiorczości, które zmieniają zapisy w 20 różnych ustawach, krępujących do tej pory drobną przedsiębiorczość. Zmiany przeforsowane przez ministra Morawieckiego zakładają m.in.:

  • ograniczenie intensywności i uciążliwości kontroli w firmach,
  • wprowadzenie tzw. klauzuli pewności prawa,
  • umożliwienie firmom powoływania się na cudze interpretacje podatkowe,
  • przyznanie ochronnego waloru „objaśnieniom podatkowym”,
  • zwiększenie dostępności uproszczonej formy księgowości (podniesienie limitu przychodów z 1,2 do 2 mln EUR),
  • zwiększenie dostępności ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych (podniesienie limitu przychodów ze 150 do 250 tys. EUR),
  • uproszczenie prawa budowlanego, np.: skrócenie z 30 do 21 dni terminu rozpatrywania zgłoszeń budowlanych, zwolnienie niektórych robót budowlanych z obowiązku uzyskania pozwolenia, a nawet zgłoszenia,
  • podniesienie z 20 do 50 pracowników pułapu zatrudnienia wymagającego tworzenia w firmie funduszu świadczeń socjalnych.

Opór przed wprowadzeniem tych zmian wyraziło kilka innych ministerstw, związki zawodowe oraz organy kontrolne. Minister Morawiecki nie ugiął się jednak przed urzędniczym oporem i, odrzucając wszystkie krytyczne opinie, przeforsował w całości swoje zamierzenia. Przykład ten pokazuje stopień determinacji we wdrażaniu zaplanowanych zmian i może być pewną wskazówką co do tego, jak zachowałby się minister Morawiecki, gdyby propozycje zmian podatkowych nie poszły po jego myśli.

Pomysł ewentualnego podwyższenia podatków dla przedsiębiorców rozwiewają również inni ministrowie rządu Beaty Szydło. W wywiadzie udzielonym dla tygodnika Wprost, minister Jarosław Gowin przypomina o decydującym zdaniu Mateusza Morawieckiego oraz zdecydowanie dementuje plany podwyższenia podatków dla firm:

"Żadnych podwyżek podatków dla przedsiębiorców nie będzie. (...) Nie ma takich planów. Rozmawiałem na ten temat z Jarosławem Kaczyńskim. Był równie jak ja zdumiony rzekomymi planami, które przypisują nam media."

Jednocześnie Jarosław Gowin podkreśla, iż w kwestiach podatkowych jego ugrupowanie (wchodzące w skład koalicji wyborczej z PiS) pozostaje autonomiczne i działa samodzielnie. W tym kontekście warto podkreślić, iż bez głosów ugrupowania Jarosława Gowina, Prawo i Sprawiedliwość nie posiada bezwzględnej większości w Sejmie.

Zobacz również:  Jak uniknąć wyższych składek ZUS?
  Będzie wyższy limit zwolnienia z VAT
  Rząd likwiduje górne ograniczenie składek ZUS
   

Powered by Web Agency
 

Chcesz otrzymywać bieżące informacje na ten temat?

Zamów nasz biuletyn:


Chcesz być na bieżąco

 w tym temacie?

Zamów nasz biuletyn:





Sonda

Czy płacił(a)byś ponad 1000 zł do ZUS, gdyby składki te były dobrowolne?